Kura na Madagaskar | Madagaskar
16177
page,page-id-16177,page-child,parent-pageid-15264,page-template-default,ajax_updown_fade,page_not_loaded,boxed,,qode-theme-ver-5.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.4,vc_responsive

Kura na Madagaskar jest po to żeby pomagać! Jeśli tu trafiłeś to masz niepowtarzalną szansę pomóc rodzinie czekającej na KURĘ, która będzie znosić pyszne jajka. Możesz kupić kurę, a może nawet cały kurnik i twoje kury zamieszkają na Madagaskarze.

Madagaskar to piękny ląd. Na wybrzeżu, puste piękne plaże ciągnące się kilometrami, a w głębi lądu czerwona ziemia pięknie zgrywa się z wszech-panującą żywą zielenią. Od oceanu, może jakieś 20 kilometrów w głąb zaczynają się góry, czyste rzeki i powietrze. Ludność Madagaskaru to zlepek kilkunastu plemion, które przez wieki wymieszały swoją krew z ludami stopniowo przybywającymi na wyspę. Ludzie mieszkają w bardzo skromnych warunkach, w domkach z palmy, bez prądu. Wodę piją z rzeki. Do najbliższego większego miasta, gdzie mogą coś sprzedać, mają 2 dni drogi na piechotę. Żeby kupić trochę soli, nafty, czy cukru muszą dźwigać na swoich ramionach to co daje ziemia – najczęściej owoce, które sprzedają na miejskim bazarze. Niektórzy zajmują się handlem, maja małe butiki w buszu. W większości są to ludzie bardzo biedni.

CHCESZ POMÓC
Kurka_logo2_1

Wyślij KURĘ

20zł

KONTO AKCJI

18102040270000120200317198

Prokura Misyjna Misjonarzy Oblatów

WYŚLIJ KURĘ - przelewy24.pl
Kurka_logo2_77 copy

Wyślij cały KURNIK

100zł

KONTO AKCJI

18102040270000120200317198

Prokura Misyjna Misjonarzy Oblatów

WYŚLIJ KURNIK - przelewy24.pl

Ojciec Piotr Koman OMI, który pracuję wśród plemienia Betsimisaraka co znaczy „liczni/wielu i nierozdzielni”. Są to ludzie o dobrym usposobieniu, bardzo prości, nie skorzy do wojen, życzliwi i zawsze odpowiadają uśmiechem na uśmiech. Doskwiera im trochę lenistwo wynikłe prawdopodobnie z monotonii i spokojnego trybu życia. Piotr odwiedza wszystkie plemiona w buszu, gdzie udziela sakramentów i podnosi na duchu, siada z ludźmi i rozmawia. Zdarza się, że leczy drobne choroby; wrzody, zranienia, infekcje. Z Chrześcijanami buduje Kościół, co jest nieraz uciążliwe ze względu na warunki transportu – musi z mieszkańcami wioski przenieść na własnych ramionach czterdzieści 50-cio kilogramowych worów cementu, trzydzieści 3-metrowych blach do wioski oddalonej 2 dni drogi na pieszo. Poza tym ma on sporą grupę uczniów, którzy ze względu na sytuację materialną potrzebują wsparcia. Właściwie codziennie przychodzą do niego ludzie mówiąc, że są chorzy, albo że ryż im się skończył, lub że na ubranie nie mają. Ma on tam bardzo dużo pracy, ale jest szczęśliwy.